Tak było za czasów Gramatika i pierwszych płyt solowych Eldoki. Wówczas po prostu nie trafiało to do mnie.
W związku z tym dość sceptycznie podszedłem do odsłuchu krążka noszącego tytuł Zapiski z 1001 nocy. Ogólnie rzecz ujmując, spodziewałem się, że uszaty znów będzie się wymądrzał. Przesłuchałem go raz, później drugi raz, i jeszcze trzy razy. Później odsłuchałem go jeszcze kilkakrotnie. Słuchałem go prawie cały tydzień. I wiecie co? Stwierdzam, że Eldo jest obecnie jednym z dwóch najlepszych tekściarzy w Polsce. Drugim jest O.S.T.R. Nie mogę tylko zdecydować, który z nich jest lepszy.
Teksty od czasów Gramatika niby wiele się nie zmieniły. Nadal można z nich wywnioskować, że Eldo jest niesamowicie inteligentnym gościem, który przeczytał mnóstwo książek. Ale jednak coś się zmieniło. Wydaje mi się, że Leszek dorósł, nie jest już tym samym chłopakiem, który 10 lat temu nagrywał Epkę. Przeżył swoje, poznał świat i pomimo, że jego styl rymowania się nie zmienił emocje, które nam przekazuje są prawdziwe, dojrzałe i nie są tylko pustym, sztampowym, moralizatorskim bełkotem.
Zapiski z 1001 nocy są czymś w rodzaju zbioru 18 opowiadań napisanych w pierwszej osobie, z których każde może istnieć, jako samodzielny utwór. Każda historia jest o czymś innym nie wspominając już o tym, że może być różnie interpretowana. Eldo opowiada nam o swoich emocjach związanych z miłością i kobietami, innym razem przedstawia nam historię pewnej łajdackiej zabawy, jeszcze gdzie indziej mamy Warszawę widzianą oczami artysty na jesieni. Jest tego sporo, jest co słuchać i nad czym się zastanawiać. Nie będę rozszyfrowywał znaczenia każdego z utworów po kolei z dwóch względów: zawsze byłem słaby w zabawę typu, co poeta miał na myśli, a drugi jest taki, że i tak zrobiłbym to źle. Ale faktem jest, że każda z tych historii, nieważne czy jest prawdziwa czy nie, ma jakiś morał, z którego powinniśmy wyciągnąć wnioski.
Równie przyjemna, aczkolwiek przy rymach rapera wydaje się być tylko dodatkiem, jest muzyka. The Returners, jak zwykle stanęli na wysokości zadania i zrobili 18 dobrych podkładów, z których każdy jest oczywiście inny. Możemy usłyszeć nie tylko elektroniczne beaty i sample, ale także tzw. żywe instrumenty takie jak różnorakie trąbki, pianino czy skrzypce. Po piętnastym odsłuchu płyty, kiedy to połowę tekstów znamy już na pamięć warto zwróć uwagę na stronę muzyczną krążka. W pewnym momencie rzuci się też w uszy fakt, że na Zapiskach z 1001 nocy nie ma ani jednego gościa za mikrofonem. Rzadko spotykane w dzisiejszych czasach, ale płyta ta jest w 100% solówką Eldoki.
Nurtuje mnie tylko jedno pytanie. Czy propsujecie Eldokę za to, że rozumiecie jego teksty i doceniacie jego twórczość, czy tylko dlatego, że fajnie go się słucha, że jest teraz na topie i że jesteście antyfanami Peji?
Zapiski z 1001 nocy (tracklista - pod każdym tytułem jest link do tekstu wskazanego utworu):
01. Jam 
02. Warszawska jesień
03. Moje …
04. Dlaczego siedzisz do północy
05. Życie
06. Miejski folklor
07. Puszczam z dymem
08. Tańczę z Nią
09. Podaj pilota
10. Nigdy, zawsze, na pewno
11. Kieliszki
12. Powinnaś?
13. Ja
14. Pożycz mi płuca
(klip
)
15. Pamiętniku
16. Nikt nie zrobi tego za mnie
17. Relacje
18. Na maksa