No cóż. Można by pomyśleć, że są to poważni goście, prowadzący swoje interesy, mający swoje poglądy i raczej mało zwracający uwagę za zaczepki innych. Tymczasem między nimi rozpętała się prawdziwa wojna na słowa i myślę, że gdyby znaleźli się w tej samej przestrzeni na słowach by się nie skończyło. Może na początku było to całkiem interesujące. Powstało kilka pierwszych diss'ów, wywiadów dla różnych mediów, gdzie artyści warażali swoje poglądy i uwagi na swój temat. I na tym powinno się skończyć. Teraz przerodziło się to w bitwę między dwoma dzieciakami, z których każdy się przechwala, że ma więcej kolegów w piaskownicy i jego lubią bardziej a tego drugiego wogóle. Naprawdę myślę, że marnowanie dobrych bitów i rymów oraz nagrywanie całych albumów, w których najeżdża jeden na drugiego to już przesada. Albo może inaczej. Skoro chłopaki działają na siebie w tak kreatywny sposób to może niech założą zespół albo jakiś featuring. Mógłaby to być najbardziej płodna ekipa na polskiej scenie. I myślę, że nie znalazł by się odważny, który chciałby ich z diss'ować. Tak czy inaczej myślę, że to powinno się już skończyć i zapewne wielu bezstronnych fanów polskiego hip hopu ma już tego dość i może nawet lekko się wstydzi przyznać, że kiedyś słuchało jednego bądź drugiego rapera
Po krótkim wstępie należało by teraz wspomnieć coś o samym albumie. A więc... nie jest to majstersztyk pod względem produkcji. Wiele bitów nie podobało mi się wogóle. Już pierwsza ścieżka nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Pomijając promosingle czyli Frejerhejt 9.12, DTKJ i Peja vs HIP HOP reszta płyty również nie jest najlepsza. Można powiedzieć, że producenci może i dali z siebie wszystko, ale wyszło im to tak sobie. Co do samego Rycha to oczywiście nie ma co się czepiać. Chłopak zrobił to co chciał czyli poleciał Tedzikowi naprawdę mocno. Myślę, że nawet fani Jacka powinni posłuchać tego albumu, aby się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy z przeszłości lidera Bezeli. Dyskusyjna oczywiście jest forma w jakiej dokonał tego poznański artysta. Nie jestem zwolennikiem tak hardcore'owego stylu jaki prezentuje na tym krążku Peja. Za dużo dla mnie bluzgów, za dużo osobistych przytyków, a za mało jest o tym co wywołało całą tą sytuację i dlaczego tak sie dzieje. No ale takie było założenie tej płyty i wgruncie rzeczy nie mam innego pomysły jak mogłaby ona wyglądać inaczej. Tak jak napisałem styl Ryśka nie każdemu może się podobać i jest mniej przystępny dla przeciętnego słuchacza niż diss'y Tedego. Ale dzięki temu płyta ta jest bardziej osobista i prawdziwsza w swoim przekazie jeśli można nazwać przekazem najazd na TeDeEfa. Album warszawiaka bardziej kierowany jest pod publikę i przez to ma się wrażenie, że Tede prowadzi ten beef tylko po to żeby zarobić więcej haisu, a nie żeby bronić swoich racji. Ale z drugiej strony płyta Tedego A/H24N2 była dodawana za free przy zakupie koszulki, więc o zarobku nie ma mowy. W takim bądź razie należy więc stwierdzić, że różnice wynikają z odmiennych styli prowadzenia beef'u obu raperów co, muszę ze smutkiem przyznać, wyklucza ich współpracę w przyszłości nad jakimś superprojektem o którym pisałem na wstępie.
Teraz troszkę, ale naprawdę niewiele, gdyż w gruncie rzeczy jest to mało istotne, szczegółów techniczych ta temat albumu Czarny Wrzesień. Składa się on z 16 kawałków i oczywiście każdy w mniejszym bądź większym stopniu poświęcony jeste Tedzikowi. Warto wspomnieć, że Peja zaczepia też innych warszawiaków takich jak Eldo, Pelson czy nawet Sokół. W produkcji albumu brali udział: Hirass, DNA, DJ Decks, Magiera i DJ Zel. Klipy promujące krążek to Frejerhejt9.12/DTKJ oraz Peja vs HIP HOP. Możecie je oczywiście obejrzeć w dziale KLIPY. Więcej informacji o dwójce raperów znajdziecie w innych wpisach na ich temat.