To jest już historia. Kto jej nie zna, bądź chciałby sobie odświeżyć pamięć tutaj jest link
. Teraz wróćmy do teraźniejszości. Musiał minąć rok, aby Pariasi pojawili się na nowo. 30 kwietnia 2011 roku miała miejsce premiera wspólnego albumu Włodiego, Pelsona i Eldoki zatytułowanego po prostu Parias.
Założę się, że większość z Was nawet nie pokusiła się o wyszukanie w Wikipedii hasła parias. Wówczas dowiedzielibyście się, że jest to rodzaj węży z podrodziny grzechotnikowatych. Natomiast wyjaśnienie tej zagadki kryje się pod hasłem pariasi, które to jest dość obszernie opisane, jednak już w pierwszym akapicie trafiamy na to, co nas najbardziej interesuje. Otóż są to ludzie wywodzący się z najniższej kasty, czyli hinduskiego odpowiednika grupy społecznej. Oczywiście temat systemu kastowego w Indiach Wikipedia dość obszernie rozwija i jeśli ktoś nie jest zajarany historią i systemem prawnym największej byłej kolonii angielskiej, to satysfakcjonuje się informacją uzyskaną we wstępie do całego artykułu. A teraz uwaga. Przechodzimy na poziom hard, czyli do wykorzystania tak archaicznego przedmiotu, jakim jest książka. Zamysł raperów na nazwanie nowego projektu Parias, najlepiej wytłumaczy Wam encyklopedia PWN, gdzie pod tym hasłem, po krótkim wprowadzeniu w kasty hinduskie, znajdziecie następujące słowa: "ludzie pozbawieni wszelkich praw, upośledzeni społecznie".
Kwestię tytułu uważam, więc za zamkniętą. Chciałem się teraz rozwinąć nad problemem kulejącej promocji krążka Parias, którego premiera odbyła się bez wielkiej pompy, w środku tygodnia, a pierwszy klip reklamujący to wydawnictwo pojawił się dopiero na początku czerwca, co w efekcie dało tylko trzecie miejsce w rankingu OLiS. Patrząc jednak z drugiej strony, to taki wynik, przy praktycznie zerowej promocji, pokazuje, jak bardzo płyta ta była wyczekiwana i jak dużą wiarę fani pokładają w umiejętnościach Włodiego, Eldoki i Pelsona kupując płytę nie wiedząc o niej zupełnie nic, poza tym, że nagrało ją dwóch gości z Molesty i jeden z Grammatika.
Oszczędzę Wam jednak tym razem moich pomysłów na poprawę sprzedaży płyt i przejdę do sedna rzeczy, czyli do tego, czym jest i jaki jest album Parias.
A jest to kawał dobrego polskiego rapu. Mamy tu mieszankę ulicznego, lekko moralizatorskiego, nieowijającego w bawełnę stylu Molesty i pełnego zaewoluowanych metafor i porównań rapu Eldoki. Zarówno jedna jak i druga strona poszła na kompromis i tak powstał Projekt Parias. Nie będę tu opisywał każdego numeru z osobna. Generalnie płyta jest o nich samych, o trójce ludzi reprezentujących najniższą kastę, o wyrzutkach społeczeństwa, którzy są nimi tylko, dlatego, że są raperami. Należy jednak zauważyć, że chłopaki nie użalają się tu nad sobą. Wręcz przeciwnie. Odtwarzając ten album, słyszy się wielką dumę z faktu bycia częścią kultury HH, którą czuć w każdym wersie, w każdym rymie. Eldo, Włodi i Pelson porównują się do pereł, które znaleźć można tylko na dnie. Są jak ostatni sprawiedliwi w świecie rządzonym przez pieniądz, fałsz i walkę o władzę, który wyrzucił ich poza margines społeczeństwa, są Pariasami.
Całość uzupełniają świetnie dopasowane podkłady w oldschoolowym stylu, które nie narzucają się słuchaczowi, ale wyraźnie zaznaczają swoją obecność mocnym rytmicznym bitem.
Projekt Parias polecam głównie starszym słuchaczom, tym, którzy przeżyli już trochę życia i ich doświadczenia wybiegają poza osiedlową ławkę, ale nie tylko. Myślę, że każdy fan Molesty i Grammatika znajdzie coś dla siebie na tym krążku, a już na pewno, każdy, który szuka dobrego rapu.