We wszelakich opisach i recenzjach, a także na forach internetowych, najczęściej wskazuje się na syntetyczne brzmienie albumu oraz wszechobecną reklamę ciuchów marki Koka
.
Według mnie chłopaki na tej płycie pokazali coś nowego, coś, czego jeszcze nie było. Syntetyczne brzmienie? Pewnie! Bo tak miało być. Ileż można słuchać ciągle tego samego: bas, werbel, haihat, stopa wszystko robione na akai MPC 2000. To klasyk bez wątpienia, ale pora na zmiany.
Ortodoksyjnym fanom czarnej muzyki może brakować tutaj sampli, ale to nie jest płyta dla nich. Dziś w moim mieście jest kierowana bardziej do nowego pokolenia rapu, wychowanego na klubowym HH i r'n'b, gdzie jest dużo elektronicznych brzmień. Z jednym raperzy przesadzili. Z autotune'm. Gdzieś przeczytałem, że brzmi to jak "pijany Robocop". :-D
Co do reklamy Koki... no cóż? Mnie osobiście tak bardzo to nie raziło, aczkolwiek faktycznie jest zauważalne. Nie wiem ile razy na płycie pojawia się słowo "Koka", ale na pewno więcej niż inne wyrazy. Pezet i Małolat dość sprytnie przemycają te cztery litery w swoje wersy, łącząc je z kontekstem utworu. A rymują naprawdę dobrze.
Pezet potwierdził swoją pozycję w czołówce polskich tekściarzy, a Małolat bardzo szybko go dogania. Technicznie nie ma im nic do zarzucenia, ale wsłuchując się w tekst, łapiąc jego sens i to, co nam przekazują bracia, orientujemy się, że jest to album pełen smutnych historii. Raperzy przedstawiają nam Warszawę, wręcz jako Sodomę i Gomorę. Wierząc w treść zawartą na tym krążku, to na każdym rogu ulicy w Wawie można kupić dragi, każda kobieta jest dziwką, a kumple chcą Cię okraść, albo wydać na policję. I pomyśleć, że chciałem się tam przeprowadzić!
Starszy z braci tą płytą na pewno stracił wiele u fanów Płomienia 81, gdyż z ulicznego stylu, jaki prezentował u boku Onara, nie zostało mu nic. Pezet sporo tutaj kombinuje ze swoim flow, miejscami nawet podśpiewując. Z drugiej jednak strony powinni oni być przyzwyczajeni do różnych eksperymentów starszego z braci Kaplińskich.
Małolat również poddaje się klimatowi i jego flow nie jest już tak surowe i agresywne jak na pierwszym jego albumie - W pogoni za lepszej jakości życiem, ale na pewno nie oddalił się on od klasycznego stylu tak bardzo jak Pezet.
Ogólnie ciekawa pozycja, aczkolwiek lekko dołująca dla mieszkańców Stolicy. Wychodzi na to, że nie ma tam ani jednej porządnej babeczki.
Na albumie Dziś w moim mieście gościnnie pojawiają się Grizzulah, Małpa, VNM, Molesta, Diox i włoski raper Fabri Fibra. Za produkcję bitów odpowiedzialni są Czarny (HIFI Banda), The Returners, Donatan, Szczur i DJ B.
Płytę promują klipy: Dziś w moim mieście
i Nagapiłem się
.